Moje biuro domowe

Czasy jakie są - widzą wszyscy. Przemiany gospodarcze w naszym kraju sprawiły, że dla młodych ludzi pojawiła się nowa możliwość organizacji pracy. Coraz modniejsze staje się posiadanie własnej firmy, a nawet duże korporacje organizują swoją pracę na zasadzie tzw. home office, czyli biura w domu. Ma to swoje wady, ale i plusy. Ja również planowałem założenie własnej firmy i dlatego razem z żoną zaczęliśmy zastanawiać się nad urządzeniem takiego właśnie biura domowego. Długo myśleliśmy jak do sprawy podejść. Ostatecznie wyseparowaliśmy z naszego mieszkanka część biurową i, na ile to tylko było możliwe, oddzieliliśmy ją od reszty naszego mieszkanka. Teraz pozostał nam tylko jeden problem - wyposażenie biura. Nawet zupełny ignorant potrafi sobie wyobrazić podstawowe meble biurowe i jakąś ich bazową konfigurację. Każdy wie, że trzeba zatroszczyć się o jakieś biurko, a do tego wygodny fotel. Biuro to również nieprzebrane sterty papierów, które należy jakoś przechowywać, a więc potrzebne będą wszelkiego rodzaju szafki, szufladki, segregatorki, przegródki, skrzynki i półki przeznaczone właśnie na ten cel. Moje biuro w domu miało być komfortowym miejscem pracy z komputerem i telefonem, ale z autopsji wiedziałem, że papieru nie uda się uniknąć i będę potrzebował jeszcze kosza na śmieci, których zapewne wyprodukuję dużo. Uzbrojeni w plan, kartę kredytową i silne przekonanie o gotowości do takich ruchów zabraliśmy się z żoną za zakupy. Meble biurowe stanowią duży dział niemal wszystkich sklepów meblarskich. Nic w tym zresztą dziwnego, niemal niemożliwe zdaje się prowadzenie jakiejkolwiek działalności gospodarczej bez własnego biura. Każdy więc musi takie biuro posiadać i jakoś je urządzić, a na taki popyt odpowiedzieć musi i odpowiednia podaż, stąd nie mieliśmy z żoną najmniejszych kłopotów ze znalezieniem sklepu, w którym mogliśmy zakupić wyposażenie biura. Do naszej dyspozycji były zarówno tradycyjne sklepy, jak i szeroka oferta internetowych portali i sklepów polecających meble biurowe każdego rodzaju. Ogrom tej oferty troszkę mnie nawet przerażał, ale ma żona była wniebowzięta, wreszcie mogła wybierać i przebierać. Jak wszystkie kobiety zaczęła wybór mebelków od koloru. Miałem co do tego pewne wątpliwości, ale ustaliliśmy, że nasze meble biurowe będą w tonacjach koloru czerwonego w połączeniu z białym i elementami metalicznymi. Tak, wiem, czerwień pobudza i może przeszkadzać w pracy, ale to ulubiony kolor mojej żony i w pewnej chwili zrozumiałem, że stawianie oporu, nawet z użyciem rzeczowych argumentów, po prostu nie ma sensu i nie prowadzi nigdzie, poza wielką kłótnią. Po długich dywagacjach postanowiliśmy nie kupować biurka, a jedynie ograniczyć się do blatu. Takie rozwiązanie zapewnić nam miało większą elastyczność, było również w naszym odczuciu bardziej estetyczne i nowoczesne. Niestety miało i swoje wady, musieliśmy bowiem kupić dodatkową komodę z szufladami na wszelkiego rodzaju rzeczy, typu pieczątki, zszywacze, pinezki czy długopisy niezbędne przecież do pracy. Moim pomysłem było jeszcze dokupienie dwóch prostych regałów na książki i papiery. Żona miała co do tego pewne wątpliwości, twierdziła, że zna mnie i że takie dwa meble będą nieustannym siedliskiem kurzu. Być może miała rację, ale to miało być moje biuro i to ja musiałem sobie dobrać wygodne meble biurowe do pracy. W tradycyjnym sklepie kupiliśmy tez druciane segregatory na nasz blat i kubeł na śmieci. Postanowiliśmy kupić też szuflady na dokumenty, zawsze to większa wygoda w dostępie do papierów. Na końcu jeszcze fotel i gotowe. Po skompletowaniu wszystkich mebli wróciliśmy do domu i zabraliśmy się za umeblowanie biura. Składanie mebli i sprawdzanie różnych konfiguracji zajęło nam ponad dwa dni, w końcu jednak oboje byliśmy zadowoleni z układu. Siadłem do pracy, podłączyłem komputer i telefon. I wtedy właśnie telefon zadzwonił. Przed podjęciem decyzji o własnym biurze domowym rozsyłałem trochę CV do różnych firm. Nikt się nie odezwał, więc założyłem, że moja osoba nie jest specjalnie atrakcyjna na rynku pracy. Jakże się omyliłem. Odebrałem telefon i wysłuchałem, co miał mi do powiedzenia facet po drugiej stronie. propozycja była na tyle kusząca, że jeszcze tego samego wieczora podjęliśmy z żoną decyzję o jej przyjęciu. Cóż za przewrotny los, w mojej nowej pracy dostałem własne biuro... już urządzone... i do tego z sekretarką.